Jałowa pierwsza połowa w Dallas
Obie reprezentacje wiedziały, że remis może im wystarczyć do awansu, co odbiło się na jakości pierwszej połowy. Japonia i Szwecja grały ostrożnie, nie kreując zbyt wielu sytuacji, a do przerwy na tablicy nie pojawił się żaden gol.
Sześć minut, które zadecydowały o wszystkim
Druga połowa eksplodowała w okolicach 56. minuty, gdy Ritsu Doan zagrał świetną piłkę w pole karne, a Daizen Maeda przyjął ją lewą nogą i błyskawicznie wpakował do siatki prawą, pokonując szwedzkiego bramkarza Jacoba Widella Zetterströma. Był to już siódmy gol Japonii na tym turnieju — najwięcej w historii występów tej reprezentacji na mundialu, więcej niż sześć trafień zdobytych podczas mundialu w Rosji osiem lat wcześniej. Szwecja nie pozostała dłużna — sześć minut później Anthony Elanga huknął z dystansu lewą nogą z prawej strony pola karnego, wpisując się na listę strzelców po raz drugi w tym turnieju i doprowadzając do wyrównania.
Suzuki broni dorobek, oba zespoły awansują
W końcówce meczu japoński bramkarz Suzuki dwukrotnie ratował swój zespół — najpierw broniąc strzał Alexandra Isaka z dystansu, a w doliczonym czasie powstrzymując jego główkę. Chwilę później Isak trafił jeszcze w poprzeczkę z rzutu rożnego, ale wynik się już nie zmienił. Remis 1:1 oznacza awans dla obu zespołów — Japonia zajęła drugie miejsce w grupie F, a Szwecja zameldowała się w najlepszej ósemce zespołów z trzecich miejsc.