Historia pisze się w Como
10 września 2026 roku Como 1907 weszło do historii Ligi Mistrzów. Klub z uroczego jeziora Como, który jeszcze trzy lata temu walczył o awans do Serie A, stanął naprzeciwko RB Leipzig — drużyny regularnie grającej w europejskich pucharach — i wygrał 4:1. To nie był przypadkowy wynik. To było mistrzowskie widowisko.
Już w 2. minucie arbiter pokazał żółtą kartkę zawodnikowi Lipska — Nkunku dostał ją za faul na Nico Pazie. Atmosfera się zagęściła, goście grali nerwowo, a Como czuło, że nadszedł ich wieczór. W 15. minucie Douvikas otworzył wynik precyzyjnym strzałem po podaniu Da Cunhy. Leipzig miał 48% posiadania i aż 13 strzałów — ale tylko 4 celne. Como strzelało rzadziej, ale skuteczniej: 10 strzałów celnych na 14 ogółem.
Trzy gole do przerwy i przewaga nie do odrobienia
W 38. minucie Nico Paz — argentyński pomocnik, jeden z najlepszych graczy Serie A — przeprowadził rajd przez połowę boiska i strzelił na 2:0. Leipzig próbował reagować, Nkunku kilka razy był bliski strzału, ale bramkarz Butez był niepokonany. Przed przerwą Leipzig zdążył jeszcze zobaczyć trzecią żółtą kartkę dla swoich zawodników.
W 54. minucie Assane Diao podwyższył na 3:0 i mecz był praktycznie rozstrzygnięty. Leipzig w 58. minucie po strzale Guiu zdobył gola kontaktowego, ale to był tylko przebłysk. Trener Lipska dokonał aż trzech zmian jednocześnie w 60. minucie, ale nie przyniosły one efektu. W 90. minucie Liberali ustalił wynik na 4:1.
Debiut jak ze snu
Como 1907 zakończyło mecz z 52% posiadaniem, 10 celnymi strzałami i czterema golami. To był debiut jak ze snu — klub, który stał się symbolem włoskiego futbolowego odrodzenia, potwierdził że zasługuje na miejsce wśród europejskiej elity. W składzie Coma zagrali Trevoh Chalobah, Yan Couto i Martin Baturina. Następna kolejka: Feyenoord vs Como, 14 października.