Festiwal skuteczności Los Colchoneros (7 kwietnia)

Hansi Flick zapowiadał futbol totalny, ale zderzył się z murem, który od lat buduje Diego Simeone. Barcelona dominowała w posiadaniu piłki (68%), jednak nie potrafiła stworzyć realnego zagrożenia pod bramką Jana Oblaka. Robert Lewandowski był szczelnie pilnowany przez Jose Marię Gimeneza i rzadko dochodził do sytuacji strzeleckich.

Atletico czekało na swoje szanse i obie wykorzystało z chirurgiczną precyzją. Najpierw w 38. minucie Antoine Griezmann wykończył podręcznikową kontrę, a w drugiej połowie, po błędzie Pau Cubarsiego, wynik na 2:0 podwyższył Julian Alvarez. Wojciech Szczęsny, mimo kilku udanych interwencji, był bezradny przy strzałach napastników gości.

Ciężary w rewanżu

Wynik 0:2 stawia Barcelonę pod ścianą. "Duma Katalonii" musi wygrać na Metropolitano różnicą dwóch bramek, by doprowadzić do dogrywki. Zadanie wydaje się niemal niemożliwe, biorąc pod uwagę defensywną formę Atletico w meczach u siebie. Rewanż już 14 kwietnia w Madrycie.