Oblak kontra Raya — pojedynek bramkarzy w pierwszej połowie
Metropolitano od pierwszych minut grało rolę dwunastego zawodnika Atletico. Simeone ustawił swój zespół w defensywnym bloku 4-4-2, licząc na błyskawiczne kontry z udziałem Greizmanna i Alvareza. Arsenal miał zaledwie 49% posiadania, ale grał pragmatycznie i cierpliwie.
Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem bitwy w środku pola. Odegaard i Zubimendi kontrolowali tempo gry, Rice niszczył każdą próbę kontrataku. Atletico miało 14 strzałów, ale tylko 5 trafiło w bramkę. Tuż przed przerwą, w 44. minucie, Viktor Gyokeres przejął piłkę po błędzie Hancko, wszedł w pole karne i precyzyjnym strzałem pokonał Oblaka — 0:1 dla Arsenalu.
Atletico odpowiada po przerwie
Simeone w przerwie zmienił ustawienie — Atletico wyszło z wyższym pressingiem. W 56. minucie Ademola Lookman po dośrodkowaniu z rzutu rożnego uprzedził Salibę i głową wyrównał na 1:1. Arsenal natychmiast wprowadził pięć zmian w krótkim czasie — Lewis-Skelly, Eze, Saka, Havertz i Trossard weszli na boisko. Paryżanie... przepraszam, Kanonierzy skupili się na utrzymaniu remisu i mu podołali.
Cenny wynik przed rewanżem
Remis 1:1 na wyjeździe to dla Arsenalu bardzo dobry wynik przed rewanżem na Emirates. Kanonierzy potrzebują zaledwie bezbramkowego remisu w Londynie, żeby awansować do finału. Atletico musi wygrać — co przy organizacji defensywnej Artety nie będzie łatwe. Rewanż 5 maja na Emirates Stadium.