Sensacja w pierwszym meczu — Bodo niszczy Sporting (10 marca, 0:3)
Kiedy norweski Bodo/Glimt wygrał w pierwszym meczu 3:0 na własnym boisku, cały piłkarski świat był przekonany, że to koniec Sportingu. Norweska drużyna, rewelacja sezonu, potwierdzała swój status jednej z największych niespodzianek w historii Ligi Mistrzów. Rewanż miał być formalnością.
Cud w Lizbonie — rewanż (17 marca, 5:0 po dogrywce)
To, co wydarzyło się na Estadio Jose Alvalade, przejdzie do historii Ligi Mistrzów. Sporting od pierwszej minuty grał z furią i zaangażowaniem, jakiego wcześniej nie pokazywał. Goncalo Inacio trafił w 34. minucie, Pedro Goncalves w 61., a Suarez zamienił karnego w 78. minucie — wyrównanie w dwumeczu na 3:3! W dogrywce Araujo strzelił w 92. minucie, a Rafael Nel ustalił wynik na 5:0 w 121. minucie.
Bodo/Glimt, które wchodziło do tego meczu jako bezsprzeczny faworyt, odpadło w najbardziej dramatycznych okolicznościach. Sporting awansował do ćwierćfinału, gdzie zagra z Arsenalem. To starcie dwóch drużyn grających odważny, ofensywny futbol zapowiada się znakomicie.